Masz swoje zdanie? Uważasz, że inni muszą o tym wiedzieć? Napisz koniecznie na forum Pojezierze Kaszubskie, forum Szwajcaria Kaszubska,
Czaple Majkowskich

SKRZESZEWO. Pradziad Zenona, Augustyn Majkowski sto lat temu kupił pięćdziesiąt hektarów pola i lasu w Skrzeszewie. Kupił las z kolonią czapli siwych, która ostała się do dziś. Czaple były zawsze z nami – mówią Majkowscy.
Dziś Skrzeszewo to piętnaście gospodarstw położonych w malowniczej okolicy. Od północy opływa je niewielka rzeka Bukowina. Wieś otulają również trzy jeziora – Święte, Okonte i Skrzeszewskie. Tam schronienie znalazły żurawie. Tę okolicę wybrała też sobie na osiedlenie kolonia czapli siwych. Ptasie osiedle to stary zagajnik. Właśnie z dzikiej kolonii czapli siwych słynie Skrzeszewo
- Majkowskich trzech mieszka, ale ten od czapli to Zenek – tłumaczy jeden z mieszkańców.
- Niedługo te czaple będziemy na sztuki sprzedawać – śmieje się pan Zenon. – Te czaple pamiętam od zawsze, czyli od 45 lat, bo tyle żyję. Nikt nie pamięta żeby ich nie było. Mamy prawie trzydzieści hektarów, ale prowadzimy gospodarstwo agroturystyczne, (www.zenon.giorgi.pl ) a czaple są jedną z atrakcji. Staw za domem upatrzyły sobie wydry, ale z nimi tylko problemy. Taką spółkę ze mną wydry założyły – ja zarybiam, a one wyjadają.
W Skrzeszecie żyje mnóstwo zwierząt – latem sarny wyjadają truskawki z pola, a kury trzeba chować przed lisami i jastrzębiami. Taka to okolica.
Głośny ptasi jazgot słychać już z gospodarstwa Majkowskich. Od nich do czaplińca już tylko sto metrów. Kilkadziesiąt czapli upatrzyło sobie stary sosnowy las Majkowskich. Korony sosen, które mają ponad dwadzieścia metrów, są przystrojone ptasimi gniazdami. Na niewielkiej powierzchni – prawie hektara – jest ich około trzydziestu.
- To takie małe dzikie osiedle – prowadzi nas Zenon Majkowski. Kiedy skradamy się w stronę starego sosnowego zagajnika, ptaki od razu wyczuwają naszą obecność. W kilka sekund kilkanaście czapli podrywa się w powietrze i szybuje nad okolicznymi polami.
Mimo, że popołudniową porą jest ich mniej, bo większość poleciała na żerowisko, widok i tak jest niesamowity. Przypomina sceny ze słynnego filmu Hitchcocka „Ptaki” – na szczęście nas nie atakują, jak bohaterów tego obrazu. Czaple głośno protestują widząc intruzów na swoim terytorium. Po chwili szybowania wracają do gniazd. Jedynie wcześnie rano lub wieczorem, gdy wracają z żerowiska, widać wszystkie czaple.
- Jak są młode, to wieczorami wydaje się, jakby ktoś na czymś grał – wzdycha pani Grażyna. – A to one muzykują. Czasami mamy tu prawdziwe koncerty.