oferujesz noclegi?
dołącz do najlepszych!

Wieś odcięta od plaży

Wieś odcięta od plaży

Powalone drzewa, zniszczone wydmy, klify i zejścia na plażę. To efekt niszczycielskiej działalności sztormów oraz wód roztopowych.

Doszło do tego, że turyści odwiedzający nadmorskie miejscowości, nie mogą dostać się nad... morze. Tak jest m.in. w Dębinie i Rowach w gminie Ustka.

Okolice Dębiny i Rowów to jedne z najczęściej odwiedzanych miejsc wypoczynkowych w powiecie słupskim. Niemal co weekend przyjeżdża tu spora liczba mieszkańców m.in. Słupska i Ustki. Niestety, w ostatnich dniach za sprawą silnych sztormów atrakcyjność tych terenów zmalała.

- Do Dębiny nie ma sensu przyjeżdżać o tej porze roku, chyba że ktoś lubi pospacerować po lesie. Próbowałem dojść na plażę, ale okazało się, że jest to niemożliwe. Morze Bałtyckie zniszczyło jedyne zejście - mówi Jarosław Gawrylik ze Słupska.

Ryszard Molenda, sołtys Dębiny, przyznaje, że coraz więcej osób żali się, że nie może dotrzeć na plażę, a zniszczonego zejścia, z powodu wysokiego brzegu klifowego, nie można ominąć. Ten, nie mając wyjścia, odsyła gości do odległych o trzy kilometry Rowów albo o dwa kilometry Poddąbia.

- To dopiero paradoks. Mieszkamy w nadmorskiej wsi, a nie mamy dostępu do plaży - denerwuje się sołtys. - Konstrukcja schodów na szczęście nie została jeszcze uszkodzona, jednak woda wybrała spod niego piasek.

Pracownicy Urzędu Gminy Ustka twierdzą, że do czasu ustania sztormów zejścia na plażę w Dębinie nie zostaną naprawione.

- Koszty są duże, a pieniądze, które teraz wydalibyśmy na ich naprawę, zostałyby wyrzucone w błoto. Bo istnieje bardzo wysokie ryzyko, że każdy następny sztorm ponownie zniszczyłby wyremontowane urządzenia - usłyszeliśmy w Urzędzie Gminy Ustka.

Niestety, to nie jedyny problem, z którym borykać się muszą mieszkańcy Dębiny. Wody roztopowe sprawiły, że jezioro Gardno wystąpiło z brzegów i zalało prawie dwukilometrowy pas okolicznych łąk.

- Jeżeli aura się nie zmieni i nie ustąpią silne północne wiatry, woda może dotrzeć do samej wsi. Taka sytuacja miała już miejsce w latach dwudziestych ubiegłego wieku - obawia się Molenda.

źródło: gp24.pl
1 lutego 2007